No heya ;)
Pewnie myślicie o co chodzi w temacie ;)? Też bym się zastanawiała, gdybym nie pisała tego bloga i zawsze nie wiedziała o co chodzi. Na bieżąco chodziło mi o gorący ostatnio temat...
...matur...
Gdzie by się nie obejrzeć wszyscy o nich trąbią. No ale...nie dziwać się. Parę dni, trochę testów i parę zapisanych kartek papieru może zaważyć na naszej przyszłości. To jest jak słynne "to be or not to be"-Williama Shakespeara. Dosłownie i w przenośni. Czemu? No pomyślcie sobie np. idziecie do szkoły załóżmy na sprawdzian i uczyliście się, można czegoś przecież zapomnieć coś pominąć, po prostu mieć gorszy dzień. A maturze? Nie możesz, musisz pamiętać dokładnie, dosłownie wszyściutko jeśli chcesz mieć dalej drogę otwartą :). Z jednej strony jest to trochę głupotą, że takie coś waży nam nad przyszłością jeśli maturę piszemy i planujemy coś więcej ale z drugiej strony jak sprawdzić czy ktoś jest naprawdę na tyle wykształcony, żeby stanąć kiedyś na odpowiedzialnym stanowisku i je na co dzień pełnić.
I coś z humorem ;) Jak ludzie mogą nas zaskoczyć, więc uwaga na słowa nawet za granica ;D
I piosenka oczywiście. ;)
Stara ale jara, ja tam ją lubię ale wiadomo gusta są różne i o nich się nie dyskutuje. ;)
Stara ale jara, ja tam ją lubię ale wiadomo gusta są różne i o nich się nie dyskutuje. ;)
